REKLAMA
REKLAMA

Skandal w Gdynii i spadek Ruchu, Śląsk triumfuje

dodał: Łukasz Pawlik  |  źródło: LigaPolska.pl  |  27.05.2017 20:07
Arka Gdynia zremisowała 1:1 z Ruchem Chorzów, a Śląsk Wrocław Pokonał 2:0 Cracovię w meczach 36. kolejki polskiej ekstraklasy. W związku z tym chorzowianie żegnają się z Lotto Ekstraklasą, a pewni utrzymania są już wrocławianie i krakowianie.

Dla chorzowian ewentualna porażka oznaczała jedno, że Ruch po dziecięciu latach występów w polskiej ekstraklasie opuściłby szeregi najwyższej klasy rozgrywkowej. Gdynianie również musieli wygrać, aby po zaledwie roku spędzonym w Lotto Ekstraklasie nie wrócić do jej zaplecza.

Pierwszy gol meczu padł bardzo szybko, bo już w czwartej minucie gry. Na listę strzelców wpisał się Łukasz Moneta, który wykorzystał podanie od Jarosława niezgody i skierował piłkę do siatki bezradnie interweniującego Pavelsa Steinborsa. Tym samym w szeregach gospodarzy wybuch pożar.

Tymczasem do wyrównania doszło w 23. minucie gdy, ale warto zaznaczyć, że fatalną decyzją popisali się rozjemcy zawodów. Rafał Siemaszko skierował piłkę do bramki ręką. Mimo że sędzia Tomasz Musiał poprosił o konsultację z arbitrem liniowym, to obaj podjęli fatalną decyzję, co sprawiło, że tablica wynikowa wskazywała rezultat 1:1.

Po zmianie stron Dariusz Formella mógł wpisać się na listę strzelców, otrzymując dobre podanie od strzelca gola dla Arki w rywalizacji z Niebieskimi. Wypożyczony z Lecha Poznań zawodnik jednak fatalnie spudłował i wynik spotkania nie uległ zmianie zmianie. Dwanaście minut przed końcem podstawowego czasu gry swoją szansę na gola miał też Dawid Sołdecki, ale bez efektu.

Do końca meczu wynik się nie zmienił. Mimo że Zagłębie Lubin zagrał dla Ruchu i pokonał Górnik Łęczna 3:1, to chorzowianie nie spełnili swojego zadania, którym była wiktoria nad Arkowcami. Cel ten nie został zrealizowany i ostatecznie chorzowianie żegnają się z Lotto Ekstraklasą.




Arka Gdynia - Ruch Chorzów 1:1 (1:1)
0:1 Moneta 4'
1:1 Siemaszko 23'

Pełna statystyka meczu
_______________________________

Mimo że przed pierwszym gwizdkiem sędziego WKS oraz ekipa z Grodu Kraka nie były pewne ligowe bytu, to jednak tylko kataklizm mógł sprawić, że Śląsk lub Cracovia mogłyby opuścić szeregi najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce. W związku z tym oczekiwano otwartego spotkania z obu stron.

Gospodarze prezentujący w ostatnim czasie genialną formę na swoim stadionie szybko po swojej myśli zaczęli mecz. Kamil Dankowski bardzo dobrym podaniem obsłużył Kamila Bilińskiego, a będący ostatnio w świetnej dyspozycji wychowanek Śląska nie miał kłopotów, aby pokonać Grzegorza Sandomierskiego.

Na jednym trafieniu ekipa Jana Urbana nie zamierzała poprzestać. Tym samym w 35. minucie WKS podwyższył swoje prowadzenie za sprawą Ryoty Morioki. Japończyk miał też zresztą udział przy pierwsze bramce dla swojego zespołu. Pomocnik wrocławian zwodem poradził sobie z Piotrem Polczakiem i precyzyjnym uderzeniem pokonał golkipera rywali.

W drugiej części gry rezultat spotkania nie zmienił się, co sprawiło, że wrocławianie wygrali jedenasty mecz w sezonie. Dzięki sobotniej wiktorii Śląsk jest na jedenastym miejscu w ligowej klasyfikacji. Z kolei na trzynastej pozycji plasuje się Cracovia.




Śląsk Wrocław - Cracovia 2:0 (2:0)
1:0 Biliński 13'
2:0 Morioka 35'

Pełna statystyka meczu


OTRZYMUJ NAJNOWSZE LIGOWE AKTUALNOŚCI


REKLAMA

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby dodać komentarz:

Komentarze | 0 komentarzy

sortowanie: rosnąco | malejąco