REKLAMA
REKLAMA

Viola wygrywa w bólach z Udinese

dodał: Łukasz Pawlik  |  źródło: SerieA.pl  |  15.10.2017 14:33
Viola wygrywa w bólach z Udinese

Oceń bukmachera i wygraj 150 złotych
Po raz dziesiąty z rzędu ACF Fiorentina pokonała na swoim stadionie Udinese Calcio w meczu ósmej kolejki włoskiej ekstraklasy. Podopieczni Stefano Pioliego wygrali 2:1, chociaż w drugiej części rywalizacji goście, robili co w ich mocy, aby wywalczyć przynajmniej punkt.

Gospodarze przystępowali do swojego niedzielnego starcia, mając na swoim koncie serię trzech spotkań bez zwycięstwa.

Zebrette z kolei nie wygrali w delegacji od 12 marca, legitymując się siedmioma porażkami z rzędu na stadionach swoich rywali.

Po niespodziewanej porażce z Chievo Werona przed przerwą na mecze reprezentacyjne ekipa Stefano Pioliego za wszelką cenę chciała wrócić na zwycięski szlak. Krok w tym kierunku team z Toskanii zrobił w 28. minucie spotkania, gdy Cyril Thereau wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie. 34-latek zdobył bramkę po strzale z bliska.

Tymczasem po zmianie stron Thereau po raz drugi wpisał się na listę strzelców, notując swoje piąte trafienie w trwającej kampanii. Tym razem francuski napastnik wykorzystał błąd bramkarza Udinese po strzale Jordana Veretouta, pokonując Albano Bizarriego po strzale z mniej więcej pięciu metrów.

Gościom udało się zdobyć tylko jedną bramkę, a było to następstwem gola strzelonego przez Samira. Jednocześnie ekipa z Toskanii odniosła swoje trzecie zwycięstwo w trwającym sezonie, a drużyna z Dacia Arena schodziła z placu gry na tarczy po raz szósty w trwającej kampanii.




ACF Fiorentina - Udinese Calcio 2:1 (1:0)
1:0 Thereau 28'
2:0 Thereau 57'
2:1 Samir 72'

Pełna statystyka meczu


OTRZYMUJ NAJNOWSZE LIGOWE AKTUALNOŚCI


REKLAMA

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby dodać komentarz:

Komentarze | 1 komentarz

sortowanie: rosnąco | malejąco

TommyMasta | 15.10.2017 14:38

W bólach jak w bólach. Do 70 minuty Udinese niemalże nie mogło wyjść z własnej połowy. Dopiero później zaczęła się równa gra.



transfery.goal.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy