REKLAMA
REKLAMA

Furman dla Goal.pl: Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą

dodał: Łukasz Pawlik  |  źródło: Goal.pl  |  09.08.2016 11:11
Wisła Płock po czterech kolejkach Lotto Ekstraklasy z dorobkiem czterech oczek na koncie plasuje się na 11. miejscu. Jednym z kluczowych zawodników ekipy z Mazowsza jest Dominik Furman. 24-latek w rozmowie z Goal.pl opowiedział m. in. o nieudanym okresie we Włoszech.

Więcej informacji o Ekstraklasie na naszym profilu na Facebooku. Dołącz do nas >>

Po meczu z Niebieskimi wyglądaliście, jakby zdjęto Was z krzyża. Smutne nastroje były podyktowane stratą punktów w Chorzowie, czy ogólnie ostatnimi meczami w Waszym wykonaniu?

Dominik Furman (Wisła Płock): - Boli to, że w kolejnym meczu tracimy punkty. Dla mnie to niedopuszczalna sytuacja, że coś takiego się dzieje. Nie wygraliśmy czwartego kolejnego spotkania, licząc także Puchar Polski, więc nie jest dobrze.

Gole traciliście w końcówce pierwszej połowy oraz w ostatnich fragmentach drugiej części. Co się przyczyniło do tego, że tak się wszystko potoczyło niekorzystnie dla Was na boisku?

- Można powiedzieć, że taka jest piłka. Jednak to jest karygodne.

Wisła płaci frycowe w związku z tym, że jest beniaminkiem Lotto Ekstraklasy?

- Nie sądzę, że to jest powód. Ok, tracimy bramki, przegrywamy lub remisujemy swoje mecze. Jednak nikt nie może nam zarzucić, że nie zdobywamy bramek, czy nie stwarzamy sobie sytuacji strzeleckich. Praktycznie w każdym spotkaniu stwarzamy sobie ich więcej niż nasi rywale. Chyba tylko z Legią było inaczej.

W końcu na polskich stadionach odblokował się Jose Kante...

- To bardzo dobry zawodnik, który zdaje sobie sprawę z tego, że została przyklejona mu łatka nieskutecznego napastnika. W starciu z Ruchem zdobył jednak bardzo ładną bramkę, zaliczając jednocześnie świetne zawody.



Kolejnym nowym nabytkiem w Waszym zespole, który też się pokazał z bardzo dobrej strony, był Siergiej Kriwiec. Jak ocenia Pan występ swojego kolegi z drużyny?

- To na pewno będzie dla nas cenne wzmocnienia. Chociaż obecnie brakuje mu jeszcze rytmu meczowego, bo dołączył do nas stosunkowo niedawno, to widać, że z każdym dniem wygląda coraz lepiej. Swój wkład w bramkę w tracie spotkania już miał. To na pewno piłkarz, dzięki któremu nasza gra może być jeszcze lepsza.

Pan również ostatnio zebrał sporo pochlebnych recenzji na swój temat. Czy jednak to, co pokazuje Pan obecnie na polskich boiskach to już sto procent Pana możliwości, czy może są jeszcze jakieś rezerwy?

- Czuję, że może być lepiej, zważywszy, że od stycznia tak naprawdę rozegrałem cztery mecze. Trzeba to brać pod uwagę, ja jestem tego świadomy i wciąż nad sobą pracuję. Na pewno z każdym kolejnym spotkaniem będzie coraz lepiej. Chociaż jestem z różnych stron chwalony, to ja wiem, że w mojej grze są jeszcze rzeczy podlegające poprawie. W meczu z ruchem zaliczyłem między innymi dwa bardzo nieudane stałe fragmenty gry, później się trochę poprawiłem, ale muszę z każdego dnia treningowego oraz ze swoich spotkań wyciągać wnioski.

Nie grał Pan od stycznia, więc jak postrzega Pan dzisiaj czas spędzony w Hellasie Werona?

- W sumie nie ma co do tego wracać, było minęło. Koncentruję się obecnie na tym, co jest teraz i to jest dla mnie najważniejsze.

Pretensje ma Pan jednak do samego siebie, czy może sztabu szkoleniowego werończyków, że nie dali Panu szansy?

- Pretensji nie mam do nikogo, po prostu tak się los ułożył i tyle.

W każdym razie bolało pewnie to, że zdarzało się Panu często oglądać spotkania Hellas z trybun...

- Oczywiście, że bolało. Aczkolwiek nie mam zamiaru płakać nad rozlanym mlekiem, bo to nie ma sensu.

Poruszając temat Pana byłego klubu, nie można nie zapytać o Lukę Toniego. Jakie ma Pan wspomnienia związane z tym zawodnikiem?

- To mega piłkarz. Co prawda ja poznałem go w trakcie końcówki jego kariery, ale jego podejście do zawodu robiło wrażenie.

Ostatnie wydarzenia sprawiły, że wyleczył się Pan z gry za granicą?

- Nie. Dlaczego? Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą. Ja na pewno będę robił wszystko, co w mojej mocy, aby grac jak najlepiej. Co z tego wyjdzie, zobaczymy. Na pewno nic nie można zakładać, w kontekście przyszłości.

Ostatnie wydarzenia sprawiły jednak, że wyleczył się Pan z gry za granicą?

- Najważniejsza jest dobro drużyny. Ponadto ważne jest też zdrowie, jeśli ono dopisze, to na pewno można coś fajnego osiągnąć.

Mimo młodego wieku ma Pan już doświadczenia zebrane w klubach z Ligue 1, czy Serie A. To procentuje w szatni?

- Pewnie, że tak. Koledzy z zespołu nie raz już mnie pytali, jak było, więc opowiedziałem o tym. Jednak to nie jest tak, że zdecydowanie różnimy się postawą czysto piłkarską, bo ja byłem za granicą. Liczy się zespół i to jest najistotniejsze. Musimy pracować wszyscy cały czas. W naszych szeregach pojawiło się ostatnio wielu nowych zawodników, dopiero od niedawna razem gramy, ale wierzę, że wszystko będzie wyglądało coraz lepiej.

Rozmawiał Łukasz Pawlik


OTRZYMUJ NAJNOWSZE LIGOWE AKTUALNOŚCI


REKLAMA

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby dodać komentarz:

Komentarze | 0 komentarzy

sortowanie: rosnąco | malejąco
28.09 19:13
28.09 18:53