REKLAMA
REKLAMA

Liverpool wrócił z nie tak dalekiej podróży, grał Fabiański

dodał: Łukasz Pawlik  |  źródło: Anglia.goal.pl  |  24.02.2020 22:55
Liverpool wrócił z nie tak dalekiej podróży, grał Fabiański

Łukasz Fabiański  |  fot. Grzegorz Wajda

Nowy profil goal.pl na Facebooku!
Na zakończenie 27. kolejki angielskiej ekstraklasy Liverpool FC w roli gospodarza pokonał West Ham United 3:2. W szeregach stołecznej drużyny całe spotkanie zaliczył Łukasz Fabiański.

Gospodarze przystępowali do swojej potyczki z jasnym celem, który miało być kontynuowanie passy spotkań bez porażki w lidze. Londyńczycy chcieli jednak za wszelką cenę pokrzyżować plany The Reds, mając nadzieję na wykonanie kroku w kierunku utrzymania ligowego bytu.

Podopieczni Juergena Kloppa już w siódmej minucie rywalizacji mogli objąć prowadzenie, do czego mógł się przyczynić polski bramkarz Młotów. Fabiański dopuścił się fatalnego błędu, którego jednak na gola nie zamienił Sadio Mane. Reprezentant Polski został jednak zmuszony do kapitulacji w dziewiątej minucie, gdy do siatki trafił Georginio Wijnaldum.

Radość lidera angielskiej ekstraklasy z prowadzenia nie trwała jednak długo, gdyż już w 12. minucie do wyrównania doprowadził Issa Diop, który strzałem głową pokonał Alissona. 240 sekund później z dobrej strony pokazał się natomiast Fabiański, broniąc strzał Mohameda Salaha.

Strata bramki wyraźnie podrażniła ambicje Liverpoolu, który z jeszcze większą intensywnością zaczął szukać gola dającego prowadzenie. Swoje próby podejmowali Trent Alexander-Arnold i Virgil Van Dijk. Pierwszy chybił, a Holender trafił w poprzeczkę, więc do przerwy było 1:1, co można było traktować w kategorii niespodzianki.

Tymczasem w 55. minucie ekipa ze stolicy Anglii objęła sensacyjne prowadzenie po strzale Pablo Fornalsa, który wykorzystał dośrodkowanie Declana Rice'a. Po ponad godzinie gry jeszcze raz zaskoczyć polskiego bramkarza West Hamu starał się Anglik Alexander-Arnold, ale Fabiański stanął na wysokości zadania.

Były bramkarz Swansea City został jednak zmuszony do wyciągania piłki z siatki w 69. minucie, gdy pokonał go Egipcjanin Salah. Nie ma co ukrywać, że Polak zawinił przy tym golu, przepuszczając piłkę między swoimi nogami. Z kolei w 81. minucie bramkę zdobył Senegalczyk Mane, ustalając wynik rywalizacji na 3:2.

Liverpool FC - West Ham United 3:2 (1:1)

0:1 Wijnaldum 9'
1:1 Diop 12'
1:2 Fornals 55'
2:2 Salah 69'
3:2 Mane 81'

Żółte kartki:
Liverpool: Rice 61', Diop 67'
West Ham: Noble 80'

Liverpool (4-3-3): Alisson – Alexander-Arnold, Joe Gomez, V. van Dijk, Robertson, Keïta (57' Oxlade-Chamberlain), Fabinho, Wijnaldum, M. Salah, Firmino, Mané (90+1' Matip)

West Ham (4-1-4-1): Fabiański – Ngakia, Diop, Ogbonna, Cresswell, Rice, Snodgrass (84' Bowen), T. Soucek (47' Fornals), Noble, Anderson (65' Haller), Antonio.

Sędzia główny: Jonathan Moss (Anglia)
OTRZYMUJ NAJNOWSZE LIGOWE AKTUALNOŚCI


REKLAMA

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby dodać komentarz:

Komentarze | 18 komentarzy

AndrewNight | 24.02.2020 23:04

Świetny mecz, doskonałe tempo i brak ładu i składu w defensywie West Hamu czyli typowa liga angielska.
Szkoda ich bo grali ciekawie ale ta panika i wybijanie na auty było wręcz śmieszne. Fabiański dobry mecz i niestety jeden głupi błąd, w sumie przy 3 bramce chyba też mógł nie wychodzić...
Mimo wszystko mam nadzieję że zostaną w lidze, są zdecydowanie gorsze zespoły który lepiej by spadły.
Liverpoolu widać trochę ma zadyszki, akcje są podobne jak kiedys ale mniej dokładne. Bardzo to przypomina City z końcówki poprzedniego sezonu.

The_Normal_One_ | 24.02.2020 23:06

Norwich, Watford i West Ham - to są drużyny, które nie zasługują aby grać w Premier League.

Ren87 | 24.02.2020 23:08

Młoty brawo za ambicję
Nie wiem czy ktoś spodziewał się że tak ciężko będzie wywalczyć zwycięstwo
Ale to jest Liverpool!

CFCforever | 24.02.2020 23:10

Na farcie ale zawsze to do przodu

mr_roba | 24.02.2020 23:11

W sumie remis byłby bardziej sprawiedliwy.
Fajny mecz do oglądania, choć Liverpool do bólu schematyczny.
Środek - skrzydło - środek.
Ten kanał trochę popsuł ocenę gry Fabiańskiego. Choć Alisson też dał ciała przy pierwszej bramce dla West Hamu.

ThePrimeSoul | 24.02.2020 23:11

Kiepski mecz w naszym wykonaniu. Ale pomógł nam dzisiaj beznadziejny Fabian, który jak na swoje dotychczasowe standardy, to podarował nam 3 bramki.

Joker | 24.02.2020 23:15

Szkoda mi Fabiana, lubię tego faceta, i przykro się patrzyło na niego po meczu gdy wyglądał jak zbity pies... Zagrał dobry mecz, trzymał swój zespół na prowadzeniu, i przytrafił mu się taki babol, a trzeci gol wydaje mi się, że był już konsekwencją tego wcześniejszego błędu, bo tu trochę za dużo chciał zrobić, na siłę naprawić swój poprzedni błąd i trochę przedobrzył z tym wyjściem, choć to oczywiście nie był to jakiś ewidentny błąd. A wydaje mi się, że gdyby nie ten gol na 2:2 to Młoty by te 3 pkt dowiozły (druga sprawa, że Bowen miał setkę na 3:3 i powinien ją wykorzystać), bo Liverpool naprawdę nie grał nic wielkiego, oczywiście atakowali, próbowali, ale przy tych golach mieli więcej szczęścia niż ich kunsztu, a poza tym grali dosyć nerwowo, dużo było niedokładności, ten słabszy mecz z Atleti to nie był wypadek przy pracy tylko jakaś obniżka formy.

CiasnyWiesiek | 24.02.2020 23:23

Też myślę że Liverpool ma obniżkę formy. Osiemnaste zwycięstwo z rzędu ewidentnie na to wskazuje.

Co do meczu to West Ham miał sporo szczęścia. Oddali dwa strzały i oba wpadły a Liverpool obijał słupki i poprzeczki. Piłkarze West Hamu często grali w siatkówkę i ani razu sędzia nie odgwizdał. Fajnie się to oglądało.

Adam96 | 24.02.2020 23:23

Liverpool ciężko pracował na boisku, potrzebował tylko trochę szczęścia i zasłużył na zwycięstwo. Szkoda Fabiana, ale każdemu zdarza się słabszy mecz, zwłaszcza że grał na Anfield.

radek281291 | 24.02.2020 23:24

Keita jest albo kontuzjowany albo jak gra to beznadziejny. Czasem coś szarpnie i powalczy, ale generalnie kolejny sezon powinien być jego ostatnią szansą na pozostanie w klubie

Widać było brak Hendersona, faceta który by ciągle naciskał na rywali, tak by nie mogli poszaleć.

Ogólnie słaby mecz LFC, ale mimo to kolejna wygrana i to cieszy

EdenCameBack | 24.02.2020 23:35

Meczu nie oglądałem, więc na ten temat się nie wypowiem, ale patrząc po samych wynikach to Liverpool przypomina Chelsea w pierwszym sezonie Conte. Wtedy też wyglądało, że seria się w końcu skończy, ale jednak w końcu udawało się wygrać tą jedną bramką. Oczywiście nie kwestionuje to, że seria jest wybitna i jestem niezmiernie ciekawy do jakiej liczby uda się dobić. Z drugiej strony zawodnicy czując, że mają już w zasadzie pewne mistrzostwo mogą nie podchodzić do meczy z takim samym zaangażowaniem, szczególnie, że jest jeszcze liga mistrzów, a w niej chyba najgorszy możliwy rywal do odrobienia strat z pierwszego spotkania.

Kowalski | 25.02.2020 00:01

Według mnie już od dłuższego czasu LFC gra przeciętnie w ofensywie, ale nadrabiają charakterem i postawą w obronie. Pomoc nie jest zbyt twórcza, a atak głownie żyje z indywidualnych popisów piłkarzy - brakuje więcej kombinacyjnej gry. Mam nadzieję, że na Atletico wyjdą, jak na Barcę, albo po prostu się przeorają na siłę przez to Stoke City 2.0

Konradosmen | 25.02.2020 00:22

Liverpoooool to potega nie do pokonania w lidze juz od 3 lat nikt nie wygrał Na Anfield  z the reds...  inna sprawa ze dośc cięzki to był mecz do wygrani gdyż WHU grał tak jakby był w lidze za plecami Liverpoolu a nie na 18 miejscu, to chyba był ich najlepszy mecz , gdyby od początku tak grali to by teraz byli na miejscu dającym LM w nastepnym sezonie ,a nie musieliby walczyć o utrzymanie./

Rob66 | 25.02.2020 05:09

Tak jak pisałem wcześniej. To nie był spacerek.
Fajne zawody grad bramek i zwycięstwo czego więcej chcieć

Sarmata73 | 25.02.2020 07:36

mr_roba
Czy Ty na serio uważasz, że remis w tym meczu byłby bardziej sprawiedliwy?
Przy Live będącym lepszym w każdym aspekcie, ciągle atakującym i obijającym poprzeczki? No nieźle.

Pepe12LFC | 25.02.2020 07:54

Joker czy ja wiem czy obniżka formy, Liverpool gra tak cały sezon. Tutaj mloty miały dużo farta i dobra postawa Fabiana trzymała ich przy życiu. Wyrównująca bramka dała trochę wiary, a gol na dwa jeden uwazam, że padł za wcześnie bo West Ham nie wiedział, jak te prowadzenie utrzymać. Atakować wyżej, czy bronić nisko i był bałagan co wykorzystał Liverpool. The Reds w tym sezonie nie grają porywająco, ale potrafią wykorzystać słabość rywala i wykorzystać każdy jego błąd. Brawo dla West Hamu, dużo w tym przypadku, ale jednak napsuli krwi Czerwonym.
Brawa dla sedziego i Varu, dobre zawody w ich wykonaniu. Były jakieś przepychanki w polu karnym i zagranie ręka, ale nic nie kwalifikowało się na karnego.

The Kop | 25.02.2020 08:31

Ufff sensacja była blisko. Brakowało szczęścia i skuteczności słabo dziś Firmino gdyby zagrał trochę lepiej nie byłoby tyle strachu. No ale jak któryś z naszego trio ma słabszy dzień jest inny co strzeli.  Keita sam niewiem co o nim myśleć jedyne wytłumaczenie to takie że jest po ontuzji mam głęboką nadzieję że koniec sezonu będzie jego. Trochę dziur w obronie pierwsza bramka to Gomeza mimo wszystko dobrze zagrał.
Wielkie brawa dla WHU dziś postawili ciężkie warunki szkoda mi Fabiana (chodź cieszę się że puścił o jedną bramkę więcej).
Trzymam kciuki za pzostanie Młotów w lidze.

R_R | 25.02.2020 15:00



  West Ham nie jest tak słaby, jak wskazywałyby jego pozycja w tabeli, ale liderowi (hegemonowi) w tym sezonie nie przystoi stracenie dwóch goli na Anfield. Do rewanżu z Atletico zostało jeszcze trochę czasu i mam nadzieję, że Jurgen opanuje tą "sielankę". Los Colchoneros za dwa tygodnie zawieszą poprzeczkę zdecydowanie wyżej niż Młoty.


 



transfery.goal.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy