REKLAMA
REKLAMA

Transfer Milika - kibice znowu czują się zdradzeni

dodał: redakcja  |  źródło: SerieA.pl  |  22.09.2020 15:15
Transfer Milika - kibice znowu czują się zdradzeni

Arkadiusz Milik  |  fot. Grzegorz Wajda

Nowy profil goal.pl na Facebooku!
Gdy Arkadiusz Milik trafiał do Napoli wzbudzał ogromny entuzjazm. Młoda gwiazda Ajaxu po znakomitym Euro 2016, która pomoże zabliźnić rany po odejściu Gonzalo Higuaina. Witano go z otwartymi rękoma, a on z miejsca stał się nowym idolem kibiców. Milik w Napoli to historia wielkiego zauroczenia i niespełnionej nadziei, która kończy się tak, że żadna ze stron (na ten moment) nie może czuć się wygraną.

Neapol to miasto, w którym można się zakochać w mgnieniu oka. Wystarczy przechadzka wzdłuż morza po deptaku Lungomare, obiad z widokiem na Wezuwiusza, krótka rozmowa z kelnerem o calcio i czujesz, że – przynajmniej z punktu widzenia turysty – to raj na ziemi. Mieszkańcy Neapolu równie szybko potrafią zakochać się w piłkarzu, szczególnie ofensywnym. Bramki zdobywane na Stadio San Paolo – to najkrótsza droga do serc tamtejszych kibiców.

Milik trafiając do drużyny Azzurrich miał bardzo karkołomne zadanie. Ezequiel Lavezzi, Edinson Cavani, Gonzalo Higuain – to oni w ostatniej dekadzie wprawiali w zachwyt ludzi zapełniających stadion w dzielnicy Fuorigrotta. Wiemy jak potoczyła się historia Higuaina. Z dnia na dzień miłość przerodziła się w nienawiść. Gdy strzelał kolejne bramki w niebieskiej koszulce był w Neapolu uwielbiany. Znajomy dziennikarz opowiadał nam, że odejście Higuaina było trudne do zaakceptowania. Nie chodziło tylko o to, że wybrał Juventus. Kibice na San Paolo czuli się porzuceni w najgorszym momencie. W ostatniej kolejce sezonu 2015/2016 Pipita strzelił trzy gole Frosinone, pobił rekord Nilsa Liedholma, a ludzie na trybunach płakali ze szczęścia. Przyszli tam głównie dla niego. Dla klubu, który w swojej historii wygrał tak mało napastnik bijący rekord liczby bramek zdobytych w jednym sezonie w Serie A to coś wyjątkowego. To było ich "trofeum" w sezonie, w którym szybko odpali z Ligi Europy i z Coppa Italia, a Serie A zakończyli za plecami Juventusu. Oczekiwania wobec Milka były bardzo wysokie. Kibice potrzebowali nowego bożka.

Milik miał pomóc zapomnieć o argentyńskim zdrajcy. Swoimi bramkami rozpalić serca kibiców, którzy w tamtym czasie palili koszulki z nazwiskiem Higuain. Początek był wymarzony. Dwa gole z Milanem, w pierwszym meczu na Stadio San Paolo. Dwa gole z Dynamem w Kijowie, w debiucie w Lidze Mistrzów. Kolejny domowy mecz w Serie A z Bologną, wejście z ławki przy stanie 1:1 i dwie bramki na wagę zwycięstwa. Neapol miał nowego idola.

Nie będziemy analizować gry Milika w Neapolu. Nie będziemy też zastanawiać się – co by było gdyby nie kontuzje. To nie ma sensu. Arek pod Wezuwiuszem zaliczył wymarzony start. Dał kibicom nadzieję, że znaleźli kolejnego wielkiego bombera. Trwało to jednak ledwie kilka tygodni.

Gdy Polak dwukrotnie przechodził żmudną rehabilitację po zerwanych więzadłach pracownicy klubu i kibice wspierali go jak mogli. Teraz fani Napoli ponownie czują się zdradzeni. Mają mu za złe, że nie chciał przedłużyć kontraktu, mimo że, w najtrudniejszych momentach, oferowali mu wsparcie. Milik mógł zapisać w Neapolu piękna kartę. Chce odejść – za wszelką cenę - i pewnie ma poczucie, że powinno to potoczyć się inaczej. Kontuzja Arka sprawiła, że na zawsze w historii klubu zapisał się nie on a Dries Mertens. Milik nie ma przyszłości w Neapolu. Znalazł się w bardzo toksycznym związku, w którym obie strony mają swoje za uszami i czeka ich bolesny rozwód. Środkowy napastnik to w tym momencie najlepiej zabezpieczona pozycja w kadrze Napoli. Najdroższy w historii klubu, nowy nabytek, Victor Osimhen, ulubieniec kibiców Dries Mertens i niebywale pracowity, robiący stałe postępy, Andrea Petagna. Gattuso ma w kim wybierać.

Trudno powiedzieć kto zawinił i dlaczego transferowe domino finalnie się rozsypało. Nie wiemy, co wykazały badania w szwajcarskiej klinice i czy z kolanami Arka jest wszystko w porządku. Nie wiemy, czy Roma rzeczywiście chciała nagle zmienić warunki umowy, czy jednak to Aurelio De Laurentiis robił wszystko, by zablokować transfer Dzeko do Juventusu. Na ten moment nikt nie może czuć się zwycięzcą w tej sytuacji. Juventus nie chciał czekać w nieskończoność i sięgnął po Alvaro Moratę. Pirlo nie otrzymał więc ani opcji A, którą był Edin Dzeko, ani opcji B w osobie Luisa Suareza. Musi zadowolić się napastnikiem, który był zaledwie trzecim wyborem. Roma została z wysokim kontraktem Edina Dzeko, który w dodatku nie ma dobrych relacji z trenerem Paulo Fonsecą. Bośniak chciał na koniec kariery dołożyć coś do gabloty z trofeami, o co w Turynie byłoby znacznie łatwiej. Największymi przegranymi tej sagi transferowej mogą być Milik i Napoli. Jeśli Polak nie odejdzie klub nie zarobi na nim nawet eurocenta, a Arek straci jeden z najważniejszy sezonów w karierze. Rok prowadzący do Euro 2020 przesiedziany na trybunach, to byłby koszmar.

Wiele osób wiesza psy na Miliku mówiąc, że przedobrzył, że rynek go zweryfikował, że sam jest sobie winien. Tak po ludzku rozumiemy Arka. Od stycznia, przez kilka miesięcy, żył w przekonaniu, że trafi do Juventusu. Miał dzielić szatnię ze swoim idolem Cristiano Ronaldo, grać w najlepszej drużynie we Włoszech, podpisać lukratywny kontrakt i sięgać po trofea. Sami przyznajcie, niezła perspektywa. Szczególnie dla kogoś, kto w Neapolu czuł się niedoceniony i chciał udowodnić całemu światu, że stać go na więcej. Też uważamy, że Juventus powinien mierzyć wyżej, ale Maurizio Sarri i Fabio Paratici wysłali Polakowi jasny sygnał – "Chcemy Cię w Juventusie". Każdy mając taką perspektywę dałby się omamić. Milik do końca wierzył, że trafi do Bianconerich i zupełnie mu się nie dziwimy. Nie załamał się gdy dwa razy zrywał więzadła. Ciężko pracował i wrócił do gry, co wymagało wielkiej pracy i siły mentalnej. Obecna sytuacja to kolejny cios, który musi przyjąć. Nie mamy pojęcia gdzie wyląduje, czy będzie to Valencia, Lipsk, czy Tottenham. Oby tylko nie skończył w podstawowym składzie FC VIP na trybunach Stadio San Paolo.

PIOTR DUMANOWSKI
DOMINIK GUZIAK
ELEVEN SPORTS
OTRZYMUJ NAJNOWSZE LIGOWE AKTUALNOŚCI


REKLAMA

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby dodać komentarz:

Komentarze | 2 komentarze

Fan_Tulipan | 22.09.2020 17:25

Szanowni Panowie,
nie ma sensu tłumaczyć Milika i sytuacji w jakiej się znalazł. Odnoszę wrażenie, że połowa dziennikarskiego świata w Polsce stara się pomóc Milikowi, a sam zawodnik cieszy się nadzwyczaj dobrą prasą. Komentatorzy, eksperci i dziennikarze sportowi praktycznie go nie krytykują (gdzie w porównaniu np. taki Piotr Zieliński po każdym zgrupowaniu jest przez połowę dziennikarzy niemal publicznie linczowany), wymuszają na selekcjonerze grę dwoma napastnikami, a ostatnio szukają Milikowi nowych pozycji na boisku (np. Pan Mateusz Borek widzi go nawet na "10" ?), itd. Nie wiem dlaczego tak się dzieje? Znajomości? Działania agenta?
Podstawowe pytanie: Kiedy Milik zagrał dobry mecz w reprezentacji, w którym był kluczowy, rozstrzygający? Ile takich spotkań było?  

Piszecie Panowie, że Milik "... Znalazł się w bardzo toksycznym związku, w którym obie strony mają swoje za uszami..." Biorąc pod uwagę nawet trudny charakter ADL i jego "złożoną" osobowość - to co tak naprawdę można zarzucić klubowi SSC Napoli w stosunku do Milika do momentu, gdy ten nie zaczął flirtować z Juventusem za plecami pracodawcy i nie chciał przedłużyć kontraktu?
Nie czytałem o jakichś ciosach poniżej pasa wobec zawodnika, unikaniu rozwiązania problemów przez klub SSC Napoli, braku lojalności, "zgrzytach" na linii klub-zawodnik, itd.
Aby grać o najwyższe cele, w bardzo dobrych klubach i domagać się wysokich kontraktów zawodnik oprócz talentu, umiejętności, skuteczności w działaniu w trakcie meczów, musi wnosić również zdrowie. Niestety tego Milik nie ma. W okresie gry w Napoli opuścił co trzeci mecz z uwagi na kontuzje i urazy. Napoli i środowisko klubu było cierpliwe.

Podobnie jak Panowie nie będę analizować gry Milika w Neapolu, ponieważ oczy często bolały...

"Nie mamy pojęcia gdzie wyląduje, czy będzie to ... czy Tottenham". Tego nikt nie wie ale biorąc pod uwagę zawodników jacy grają w tym klubie i nawet to, że Kane jest jedynym nominalnym środkowym napastnikiem w kadrze to z całym szacunkiem ale Milik w Londynie to może najwyżej ciągnąć wózek golfowy za Bale'm.

Jako sympatyk SSC Napoli nie czuję się zdradzony przez Arkadiusza Milika. Będąc Polakiem i znając możliwości sportowe Milika w przeciwieństwie do włoskich kibiców Napoli wiedziałem 4 lata temu, że ten transfer to wyrzucone pieniądze w błoto.

Pozdrawiam Panów i z chęcią obejrzę w Eleven Sports kolejny mecz Napoli z Genoą.

Naprzód Napoli!

BOYSSAN | 22.09.2020 18:36

@FanTulipan

Generalnie się zgadzam z tym co napisałeś. W podobnej sytuacji rok temu był Inter z Icardim. Również flirt z Juve spowodował ze Inter gracza zmarginalizował , Marotta zagrał nawet ostrzej z graczem który mógł być legenda klubu niż ADL z Milikiem. Już tak żartując to można napisać ze Milik był łagodnie potraktowany przez właściciela SSC Napoli , przecież dostał propozycje przedłużenia kontraktu- pilkarz odmówił.

Wracajac do Arka niestety to mercato pokazało ze nie ma na niego wielu chętnych, marzył o Juve a teraz nawet do Romy pewnie nie trafi. Myśle ze to błąd agenta Milika bo wychodzi na to ze jak Juve się wypielo to nie mieli planu B gdzie można Arka wytransferować. Roma przypadkiem wyraziła zainteresowanie jak im się Dzeko zaczął palić pod nogami. Bardzo jestem ciekawy jak się zakończy ta saga



transfery.goal.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy
21.10 09:31